Fakty i mity: Kontrola a Kompetencje

Kontrola jest jednym z najczęstszych sposobów postępowania z psem przez człowieka. Szkolimy psa zazwyczaj po to żeby móc go kontrolować. Decydować czy ma iść przy nodze, zatrzymać się, gdzieś pobiec, kiedy ma wrócić. Kontrolujemy to co pies je, kiedy idzie na spacer, jak długo będzie on trwał. Praktycznie całe życie psa jest pod ciągłą kontrolą człowieka.
Czy jest to dobre podejście? I czy można w nim coś zmienić?
Zgadzam się z tym, że kontrola nad psem w większości przypadków jest w pewnym zakresie niezbędna. Nie możemy wypuścić psa z domu na osiedle żeby sobie poszedł sam na spacer. Mogłoby mu sie przytrafić coś złego, a poza tym zabrania tego prawo i zapewne szybko trafiłby do schroniska. W wielu przypadkach musimy również prowadzić psa na smyczy. Wymagają od nas tego przepisy, inni ludzie lub po prostu środowisko, w którym akurat jesteśmy (np. chodnik przy ruchliwej ulicy). Tak samo dobrze byłoby gdyby pies znał kilka podstawowych komend na przywołanie czy zatrzymanie się by mógł w trudnej sytuacji poradzić sobie z nim opiekun. To samo dotyczy jedzenia i wielu innych codziennych spraw. Jednakże w mojej opinii kontrola nad psem jest w większości przypadków przesadzona i często szkodliwa. Co chwila słyszę “fe”, “zostaw”, “chodź”, “idź”, “stój” itp. Ludzie często używają komend na wszelki wypadek żeby nic się nie stało lub z potrzeby kontroli, która jest bardzo ludzką cechą. Niestety bardzo często kontrola upośledza psa. Sprawia, że sam przestaje decydować lub rośnie w nim frustracja spowodowana brakiem możliwości zaspokojenia potrzeb i nie rozwija psa pod kątem kompetencji społecznych.
Ciągle kontrolowany pies będzie miał ograniczone możliwości poznawcze i nie będzie miał szans nawet popełnić błędu. A to jest niezbędne do tego by się uczyć. Będzie wciąż czekał na wskazówki, a nasza komunikacja z nim będzie mocno zaburzona lub nie będzie jej wcale (wydawanie komend nie jest komunikacją, to informacja wysłana w jedną stronę). Dodatkowo kontrola nie rozwiązuje większości problemów jakie spotykają nas z psem na codzień.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Mamy psa, który wciąż ucieka nam do innych napotkanych psów “żeby się bawić” (najczęstszy przypadek) i pierwsze o czym w takiej sytuacji marzymy to nauczenie psa wracania na komendę. Czy to jest rozwiązanie? Załóżmy, że już nauczyliśmy psa tej komendy i wykonuje on ją zawsze kiedy tylko ja wypowiemy (marzenie:). Idziemy na spacer, puszczamy psa ze smyczy, on zauważa innego psa i do niego biegnie. Komenda i natychmiastowy powrót. Idealnie! Czyżby? Co zrobi nasz pies po powrocie? Zapewne znów pobiegnie do tego samego lub innego psa, a my znów będziemy musieli użyć komendy. I tak w kółko. Czyż nie lepiej mieć psa, który z racji swoich kompetencji nie biegnie do każdego innego czworonoga, którego zobaczy z oddali? Który się z nami komunikuje, pyta nas czy iść lub sam decyduje, że nie tym razem? Takiego, ktory potrafi się kontrolować? Nawet gdyby nie znał żadnej komendy spacer z takim psem byłby o wiele większą przyjemnością. Wbrew pozorom osiągnięcie z psem porozumienia, komunikowanie się i nauczenie go odpowiednich reakcji na bodźce nie jest nieosiągalne. Wymaga czasu i zrozumienia tego jaki jest nasz pies. Niezależnie od tego czy to szczenię czy pies dorosły. Agresywny, lękliwy, ze schroniska czy hodowli. Tutaj znaczenie może mieć tylko czas jaki będziemy musieli poświęcić na efekt końcowy. Z każdym psem będzie inaczej. I choć oczywiście kontrola będzie niezbędna w

Comments are closed.