Fakty i mity „Fe, nie wolno”

Chyba jedno z najczęściej używanych słów do psów na całym świecie! Większość tych, które pojawiają się u mnie na zajęciach słyszało już to dziesiątki razy co najmniej. Od szczeniaka (wobec nich używane jest bardzo często) po psy dorosłe. Może zacznijmy od definicji tego słowa w powszechnym rozumieniu. „Fe” („nie wolno” „nie” i jeszcze kilka zamienników by się znalazło) dla człowieka oznacza zazwyczaj zaprzestanie jakiejś czynności lub poinformowanie psa, że jej nie akceptujemy oraz równie często jedno i drugie. Mówimy „fe” gdy pies skacze na innego człowieka, gdy bierze coś do pyska, gdy wchodzi na kanapę, szczeka, warczy, kopuluje, liże, gryzie, ciągnie na smyczy, sika w domu i tak dalej i tak dalej. Można by wymienić tego więcej, ale myślę, że to wystarczy.
Problemy z tą „uniwersalna” komendą widzę przynajmniej dwa. Po pierwsze jest znacznie nadużywana, a po drugie pies zazwyczaj nie rozumie o co nam chodzi.
Nadużyciem w mojej opinii jest używanie jej w sytuacjach naturalnych dla psa. Przykładowo jeśli pies np. kopuluje poduszkę lub innego psa. Z powodu odbierania tej czynności jako kłopotliwą lub zawstydzającą z punktu widzenia człowieka zazwyczaj kończy się ona natychmiastową reakcją właściciela. Kolejny przykład psa który bierze do pyska różne znalezione na dworze rzeczy. Czy to jakąś chusteczkę, czy opakowanie po chipsach, plastikową butelkę.
Kolejnym jest np. szczekanie na drugiego przechodzącego psa lub skakanie na innych ludzi czy opiekunów. I osławione już choć nadal nie do końca zrozumiane WARCZENIE.
Nie chce przez to powiedzieć, żeby od razu to wyjaśnić, że pies, który zjada wszystkie śmieci na podwórku powinien mieć na to przyzwolenie. Czy, że powinien mieć przyzwolenie na skakanie po wszystkich domownikach kiedy ma tylko ochotę lub kopulować kiedy i gdzie popadnie i warczeć na nas przy każdej okazji. Skrajności są zdecydowanie szkodliwe w każdym przypadku! Natomiast należy pamiętać, że każde zachowanie ma swoją przyczynę i to od niej należałoby zacząć. Jeśli pies znalazł na spacerze starą reklamówkę, może warto byłoby pozwolić mu do niej podejść i ją obwąchać? Może nawet wziąć do pyska żeby sprawdził, że tak naprawdę nic tam nie ma i nie ma sensu się tym dalej zajmować. Z doświadczenia wiem, że jeśli pozwolimy na to psu to zazwyczaj pozostawi zdobycz i pójdzie dalej. Jeśli skacze na ludzi może warto popracować nad tym problemem? Zastanowić się czy robi to z nadmiernej radości, ekscytacji lub trudności w prowadzeniu obie z daną sytuacją?
PAMIETAJMY, że dużo lepszym sposobem niż tzw. „karcenie” psa to nauczenie go w danej sytuacji innego zachowania.
Tak „karcenie”, to słowo chyba najlepiej oddaje przekaz słowa „fe”. Ponieważ praktycznie zawsze ma ono awersyjne zabarwienie. Od razu jeśli je wypowiadamy emocjonalnie jest ono negatywne, a z każdym kolejnym „fe” rośnie złość na brak reakcji. I tu drugi problem. Czyli brak zrozumienia przez psa. Zazwyczaj psy jeśli w ogóle reagują na to słowo to właśnie z powodu emocjonalnego, agresywnego ładunku w nim zawartego. Konia z rzędem temu kto zanim pierwszy raz użył tej komendy najpierw nauczył psa jej znaczenia ( ok wiem, że są tacy- nie mam aż tylu koni).
Pies po prostu zostawia dany przedmiot, przestaje skakać lub warczeć bo (zazwyczaj) się przestraszył. To nie znaczy, że rozumie, że wie. Ale na nieszczęście utwierdza właścicieli tym przekonaniu. Tu przyda się przykład ze wspomnianym warczeniem. Jeśli będziemy mówić ostro „fe” za każdym razem jak pies będzie warczał to owszem duża część czworonogów przestanie. Ale czy rozumie? Jeśli WARCZENIE jest objawem np. niepokoju spowodowanego pojawieniem się innego człowieka w pobliżu lub próbą obronienia swojego zasobu (np. kość) to czy pies przestanie odczuwać niepokój? Nie! Przestanie warczeć. A to już pierwszy krok do ugryzienia.
Dlatego najpierw nauczmy psa znaczenia słowa „fe” lub „nie” a potem wymagajmy tego, żeby pies się do niego zastosował. Oczywiście jeśli ogóle w danej sytuacji będzie to potrzebne.

Comments are closed.